Wyczytałem w Rzeczpospolitej, że Poczta Polska nastawia się na usługi finansowe, bo listy nie są opłacalne. W sumie nic nie powinno mnie już dziwić, niby dlaczego poczta ma się zajmować roznoszeniem listów?

Idąc za tą logiką dziwię się, że Polska Kolej bawi się jakimiś lokomotywami, zamiast produkować meble. A może powinniśmy być wdzięczni, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych jeszcze wypłaca emerytury, a nie prowadzi sieci z hot-dogami?

Wszystko staje na głowie. Gdyby poczta poświęcała tyle energii w swoją robotę, co w poszukiwanie dochodu na boku, pewnie listy trafiałyby do nas błyskawicznie. Ale jak ma być ok, skoro - cytując za Rzeczpospolitą - prezes Poczty Polskiej mówi: "Chcę stworzyć silną polską grupę kapitałową pocztowo-finansowo-logistyczną. Będziemy stawiać na usługi finansowe i ubezpieczeniowe, bo ta działalność jest najbardziej rentowna.

Więc powodzenia życzę. Zastanawiam się tylko, czy przeciętny Kowalski, mając już określone dość jednoznacznie zdanie o rzetelności Poczty Polskiej, ubezpieczy tam samochód?

I fajnie to będzie wyglądało:

- Pan w jakim celu celu?
- No... Polecony chciałem wysłać...
- Panie, co Pan?! Tu jest poczta! Z poleconymi na drugą stronę ulicy, do warzywniaka!